Ciekawe miejsca: Inowłódz – Kościół pw. św. Idziego

Przy okazji pobytu w Nowym Mieście nad Pilicą udało się zwiedzić ciekawy pod względem architektury kościół pw. św. Idziego.

Trochę historii:

Osada w miejscu obecnego Inowłodza istniała w X wieku. Inowłódz jest wzmiankowany w dokumencie z 1145, z którego wynika, że już wówczas istniał w miejscowości kościół (ob. kościół filialny pw. św. Idziego), ufundowany przez Władysława Hermana w 1086. Prawa miejskie otrzymał w połowie XIV wieku od króla Kazimierza Wielkiego, wówczas to wzniesiono również zamek mający bronić północnej granicy Małopolski. Inowłódz pełnił funkcję grodu granicznego – usytuowany był na lewym brzegu Pilicy, jako centralny gród regionu, który określono mianem „cypla inowłodzkiego”, pomiędzy północno-zachodnim Sandomierskim i Mazowszem Rawskim. Co do przynależności terytorialnej inowłodzkiego mediewiści są odmiennych zdań. Teza o przynależności do Mazowsza wydaje się prawdopodobna tylko dla okresu zmian w połowie XI w. Od połowy XII w. powstała zależność od stolicy łęczyckiej. Miejscowy zamek do połowy XVII wieku był rezydencją kasztelanii inowłodzkiej. W 1655 podczas potopu wojska Stefana Czarnieckiego pokonały w bitwie pod Inowłodzem wojska szwedzkie. Inowłódz aż do czasu rozbiorów był miastem królewskim. Prawa miejskie utracił w wyniku represji po powstaniu styczniowym w 1870. Niedługo potem nastąpił rozwój miejscowości, związany z odkryciem właściwości leczniczych wód mineralnych – źródła żelaziste, wapniowo-magnezowe, borowiny oraz miejscowego mikroklimatu. Podjęto próbę utworzenia uzdrowiska. Ponowny rozwój przerwała jednak I wojna światowa. W chwili obecnej Inowłódz jest miejscowością turystyczno-wypoczynkową. Ciekawymi zabytkami do zwiedzania są:  kościół filialny pw. św. Idziego z XII wieku; ruiny zamku Kazimierza Wielkiego z XIV wieku; kościół parafialny pw. św. Michała Archanioła z XVI wieku; synagoga z XIX wieku.

(źródło: Wikipedia)

Ciekawe miejsca: Ruiny zamku w Drzewicy

Zamek w Drzewicy – zamek zbudowany w latach 1527-1535 przez arcybiskupa gnieźnieńskiego Macieja Drzewickiego, w stylu gotycko-renesansowym. Arcybiskup wybudował go na skraju miasta, nad rzeką Drzewiczką, otoczył dwiema fosami i dzielącym je wałem ziemnym. Budowla stanęła na planie regularnego, zbliżonego do kwadratu prostokąta. W jej systemie obronnym istotną rolę odgrywały cztery kwadratowe wieże usytuowane w narożach założenia. Obiekt spłonął w 1814 roku, jest dziś dobrze zachowaną, po koronę murów, ruiną. Niestety obecnie nie ma możliwości wejścia na teren zamku – na stalowej bramie z dużą kłódką  widnieje tabliczka – „Wstęp wzbroniony – teren prywatny”.

Legendy o zamku.
[quote align=”justyfi” color=”#999999″]
Podobno miejscowi do dzisiaj starają się omijać po zmroku ruiny zamku. Niejeden widział i słyszał tu dziwne zjawiska. Legenda mówi, że w gwiaździstą noc, ujrzeć można smutną procesję sióstr bernardynek. Zakonnice, przy zgaszonych świecach, ze spuszczonymi głowami, obchodzą wszystkie komnaty. Słychać ich ciche modlitwy i jęki. Zatrzymują się w kaplicy i aż do północy modlą się i błagają o przebaczenie. Smutna procesja to bowiem kara, za to że siostry nie dopilnowały swych obowiązków. Po zakończonych roratach nie wygasiły wszystkich świec i ogień rozprzestrzenił się najpierw na kotary, a później na całą budowlę.
Kolejna legenda tłumaczy jęki dochodzące nocami z zamku. To zakonnica żywcem zamurowana za złamanie ślubów czystości. Inna wersja mówiła, że ukarano w ten sposób siostrę, która nie przypilnowała wygaszenia świec i przyczyniła się do pożaru. Odgłosy dochodziły podobno zawsze z jednego miejsca i dlatego wykuto tam niewielką kapliczkę, która miała odpędzić złe duchy lub dać ukojenie błąkającej się duszy.
Choć nie ma pewności, że to zakonnice odpowiadają za pożar zamku to fatum, które je prześladowało skierowało podejrzenia właśnie na nie. Najpierw spłonął ich klasztor ufundowany w 1630 r. przez Annę z Bąkowca – Drzewicką, potem zamek który przejęły. Następna ich siedziba, klasztor u stóp Gór Świętokrzyskich – Święta Katarzyna również się spaliła…
Historycy uważają jednak, że bardziej prawdopodobne jest, iż najpierw zapalił się dwór Szaniawskich i to stamtąd ogień przeniósł się na mury zamkowe.

Inna zjawa zamkowa to duch córki Adam Drzewickiego pojawiający się w ruinach jako „biała dama”. W czasie „potopu” szwedzkiego zamek próbowano bronić, jednak gdy artyleria szwedzka zniszczyła bramę i Szwedzi zbliżali się już do mostu, losy zamku były przesądzone. Córka pana zamku postanowiła zginąć niż oddać się w ręce najeźdźców. W długiej białej sukni weszła na wieżę i skoczyła… [/quote]

Legendy pochodzą ze strony: http://zamki.res.pl/drzewica.htm

Przy okazji tego wpisu polecam również dowiedzenie strony: http://zamekdrzewica.republika.pl, na której znajduje się bardzo ciekawie wykonana panorama 360 umożliwiająca wirtualny spacer wokół zamku. Autorem tej panoramy jest Miłosz Filip.