Kobyla Góra – cmentarz żydowski

Pozostałości cmentarza żydowskiego w Kobylej Górze.

Cmentarz żydowski w Kobylej Górze znajduje się w lesie, w pobliżu ośrodka wypoczynkowego „Nad Zalewem”. Nekropolia została założona pod koniec XVIII wieku. Podobnie jak w innych gminach żydowskich, także w Kobylej Górze istniało bractwo pogrzebowe, z języka hebrajskiego zwane Chewra Kadisza. Zadaniem członków bractwa było organizowanie pochówków, przygotowywanie zwłok do pogrzebu czy czuwanie przy zmarłym od chwili zgonu do pochówku. Podczas II wojny światowej zniszczono nagrobki oraz ogrodzenie z cegły. W latach PRL opuszczony cmentarz coraz bardziej popadał w ruinę. W 1992 roku mieszkańcy Kobylej Góry uporządkowali teren nekropolii, a z pozostałych macew i ich fragmentów ustawiono lapidarium wraz z tablicą pamiątkową o treści: „Ruiny cmentarza żydowskiego (1770 – 1945). Żydom polskim przez pamięć wspólnej niedoli – Społeczeństwo. 1992”.

Fragment opisu cmentarza ze strony: http://www.kirkuty.xip.pl/kobylagora.htm

[gdl_gallery title=”kirkut-w-kobylej-gorze” width=”108″ height=”108″]

Ruiny kościoła ewangelickiego – Pisarzowice

Zniszczony kościół ewangelicki w Pisarzowicach koło Sycowa. Stan obiektu – fatalny, rozbite witraże, potrzaskane elementy budynku, pozawalane piwnice, zniszczona wieża, zapadające się podłogi i popalone elementy drewniane, oczywiście wszędzie pełno śmieci –  dewastacja na maksymalną skalę.

Kościół został wzniesiony w latach 1901- 1902 według projektu Arnolda Hartmana. Poświęcono go ku czci zmarłego księcia Wilhelma Birona von Curlad. Wykańczanie wnętrza trwało aż do 1912 roku. Na jego wyposażenie składały się m. in. kazalnica wysadzana szlachetnymi kamieniami czy klęczniki i konfesjonały z drewna dębowego. Obiekt zbudowano w stylu neoromańskim z granitu oraz czerwonego piaskowca. Pod koniec 1945 r. główne drzwi zostały wysadzone przez milicję, która poszukiwała zbiegłych hitlerowców, dało to niestety dostęp do obiektu dla szabrowników. Jedynie udało się ocalić dzwony, ławy i organy – można je podziwiać w okolicznych parafiach do dnia dzisiejszego. Podniszczony napis na głównej nawie: Sei getreu bis an den Tod , so will ich dir die Krone des Lebens geben czyli  Bądź wierny aż do śmierci, a dam ci wieniec życia. (Tekst pochodzi  z Apokalipsy św. Jana rozdział 2, wers 10.)

[gdl_gallery title=”spalony-kosciol-pisarzowice” width=”108″ height=”108″ ]

Ciekawe miejsca: Mużaków – Bad Muskau

W chwili wolnej na PPD IX była okazja na zwiedzanie ciekawych miejsc. Jednym z takich miejsc było niewielkie przygraniczne miasteczko niemieckie – Mużaków (Bad Muskau).  Na terenie miasta znajduje się Park Mużakowski, przepiękne miejsce, godne zobaczenia. Mając zaledwie kilka godzin na spacer udało zwiedzić się tylko niewielką część.  Ogromne wrażenie robią licznie kwitnące różaneczniki wielkości sporych drzew.

 

Ciekawe miejsca: Krosno Odrzańskie

Przy okazji Polish Pentax Day, była okazja do zwiedzenia różnych ciekawych miast w okolicy. Jedna z wypraw przywiodła nas do Krosna Odrzańskiego – niewielkie miasto położone w Dolinie Środkowej Odry. Najciekawszym miejscem są ruiny zamku piastowskiego – w chwili obecnej powoli odrestaurowywane. W części odbudowanej znajduje się muzeum i informacja turystyczna.

Krótka historia miasta:

[quote align=”justify” color=”#999999″]Pierwsze wzmianki pisemne o mieście w 1005 r. w kronice biskupa Thietmara z Merseburga, miejsce walk Bolesława Chrobrego z cesarzem Henrykiem II w roku 1005 i 1015 – bitwa pod Krosnem Odrzańskim. Przed 1226 r. pierwsza inicjatywa lokacyjna na prawie niemieckim Henryka Brodatego. Do 1482 r. w granicach księstwa głogowskiego, później we władaniu Brandenburgii. Miasto mocno zniszczone w czasie wojny 30-letniej i III wojny śląskiej.

Ludność polskojęzyczna utrzymała się w okolicach miejscowości jednak dość długo skoro Hieronymus Megiser, który był autorem wielojęzycznego słownika opracowanego w roku 1603 podał w nim także informacje o polskiej gwarze ówczesnych mieszkańców okolic Krosna Odrzańskiego.
Rozwój miasta w XIX wieku: powstanie zakładów przemysłowych; budowa stacji kolejowej i linii kolejowych: w 1870 z Gubina do Czerwieńska, gdzie uzyskano połączenie z linią do Poznania przez Zbąszynek, oraz z linią do Legnicy przez Zieloną Górę, a w 1913 poprowadzenie kolei do Lubska (obecnie częściowo rozebrana).
W czasie I wojny światowej na obrzeżach miasta duży obóz jeniecki. Duże zniszczenia (60-70% zabudowy) w 1945 r., miasto spalone przez oddziały sowieckie. Od 1945 do 1948 miasto nosiło nazwę Krosno nad Odrą.
Na południe od miasta rozpoczyna się łańcuch średniowiecznych, legendarnych budowli ziemnych, o historycznym, prawdopodobnym znaczeniu graniczno-obronnym – tzw. Wały Śląskie, określane również jako Wały Chrobrego, ciągnące się od Krosna w kierunku południowo-wschodnim, aż po mokradła w okolicy wsi Wierzbowa w Borach Dolnośląskich (zachował się tam, w relatywnie dobrym stanie 7,5 kilometrowy ich fragment). Ta łańcuchowa budowla jest uznawana za najdłuższy zabytek archeologiczny w Europie środkowej, i jednocześnie jest ona także obiektem o bardzo enigmatycznej przeszłości (pomimo wielu prób, dotychczas nie udało się ustalić miarodajnych opinii i faktów w tym zakresie i ich ewentualnej roli w bitwie pod Krosnem Odrzańskim).

(źródło: Wikipedia)[/quote]

Ciekawe miejsca: Inowłódz – Kościół pw. św. Idziego

Przy okazji pobytu w Nowym Mieście nad Pilicą udało się zwiedzić ciekawy pod względem architektury kościół pw. św. Idziego.

Trochę historii:

Osada w miejscu obecnego Inowłodza istniała w X wieku. Inowłódz jest wzmiankowany w dokumencie z 1145, z którego wynika, że już wówczas istniał w miejscowości kościół (ob. kościół filialny pw. św. Idziego), ufundowany przez Władysława Hermana w 1086. Prawa miejskie otrzymał w połowie XIV wieku od króla Kazimierza Wielkiego, wówczas to wzniesiono również zamek mający bronić północnej granicy Małopolski. Inowłódz pełnił funkcję grodu granicznego – usytuowany był na lewym brzegu Pilicy, jako centralny gród regionu, który określono mianem „cypla inowłodzkiego”, pomiędzy północno-zachodnim Sandomierskim i Mazowszem Rawskim. Co do przynależności terytorialnej inowłodzkiego mediewiści są odmiennych zdań. Teza o przynależności do Mazowsza wydaje się prawdopodobna tylko dla okresu zmian w połowie XI w. Od połowy XII w. powstała zależność od stolicy łęczyckiej. Miejscowy zamek do połowy XVII wieku był rezydencją kasztelanii inowłodzkiej. W 1655 podczas potopu wojska Stefana Czarnieckiego pokonały w bitwie pod Inowłodzem wojska szwedzkie. Inowłódz aż do czasu rozbiorów był miastem królewskim. Prawa miejskie utracił w wyniku represji po powstaniu styczniowym w 1870. Niedługo potem nastąpił rozwój miejscowości, związany z odkryciem właściwości leczniczych wód mineralnych – źródła żelaziste, wapniowo-magnezowe, borowiny oraz miejscowego mikroklimatu. Podjęto próbę utworzenia uzdrowiska. Ponowny rozwój przerwała jednak I wojna światowa. W chwili obecnej Inowłódz jest miejscowością turystyczno-wypoczynkową. Ciekawymi zabytkami do zwiedzania są:  kościół filialny pw. św. Idziego z XII wieku; ruiny zamku Kazimierza Wielkiego z XIV wieku; kościół parafialny pw. św. Michała Archanioła z XVI wieku; synagoga z XIX wieku.

(źródło: Wikipedia)

Ciekawe miejsca: Ruiny zamku w Drzewicy

Zamek w Drzewicy – zamek zbudowany w latach 1527-1535 przez arcybiskupa gnieźnieńskiego Macieja Drzewickiego, w stylu gotycko-renesansowym. Arcybiskup wybudował go na skraju miasta, nad rzeką Drzewiczką, otoczył dwiema fosami i dzielącym je wałem ziemnym. Budowla stanęła na planie regularnego, zbliżonego do kwadratu prostokąta. W jej systemie obronnym istotną rolę odgrywały cztery kwadratowe wieże usytuowane w narożach założenia. Obiekt spłonął w 1814 roku, jest dziś dobrze zachowaną, po koronę murów, ruiną. Niestety obecnie nie ma możliwości wejścia na teren zamku – na stalowej bramie z dużą kłódką  widnieje tabliczka – „Wstęp wzbroniony – teren prywatny”.

Legendy o zamku.
[quote align=”justyfi” color=”#999999″]
Podobno miejscowi do dzisiaj starają się omijać po zmroku ruiny zamku. Niejeden widział i słyszał tu dziwne zjawiska. Legenda mówi, że w gwiaździstą noc, ujrzeć można smutną procesję sióstr bernardynek. Zakonnice, przy zgaszonych świecach, ze spuszczonymi głowami, obchodzą wszystkie komnaty. Słychać ich ciche modlitwy i jęki. Zatrzymują się w kaplicy i aż do północy modlą się i błagają o przebaczenie. Smutna procesja to bowiem kara, za to że siostry nie dopilnowały swych obowiązków. Po zakończonych roratach nie wygasiły wszystkich świec i ogień rozprzestrzenił się najpierw na kotary, a później na całą budowlę.
Kolejna legenda tłumaczy jęki dochodzące nocami z zamku. To zakonnica żywcem zamurowana za złamanie ślubów czystości. Inna wersja mówiła, że ukarano w ten sposób siostrę, która nie przypilnowała wygaszenia świec i przyczyniła się do pożaru. Odgłosy dochodziły podobno zawsze z jednego miejsca i dlatego wykuto tam niewielką kapliczkę, która miała odpędzić złe duchy lub dać ukojenie błąkającej się duszy.
Choć nie ma pewności, że to zakonnice odpowiadają za pożar zamku to fatum, które je prześladowało skierowało podejrzenia właśnie na nie. Najpierw spłonął ich klasztor ufundowany w 1630 r. przez Annę z Bąkowca – Drzewicką, potem zamek który przejęły. Następna ich siedziba, klasztor u stóp Gór Świętokrzyskich – Święta Katarzyna również się spaliła…
Historycy uważają jednak, że bardziej prawdopodobne jest, iż najpierw zapalił się dwór Szaniawskich i to stamtąd ogień przeniósł się na mury zamkowe.

Inna zjawa zamkowa to duch córki Adam Drzewickiego pojawiający się w ruinach jako „biała dama”. W czasie „potopu” szwedzkiego zamek próbowano bronić, jednak gdy artyleria szwedzka zniszczyła bramę i Szwedzi zbliżali się już do mostu, losy zamku były przesądzone. Córka pana zamku postanowiła zginąć niż oddać się w ręce najeźdźców. W długiej białej sukni weszła na wieżę i skoczyła… [/quote]

Legendy pochodzą ze strony: http://zamki.res.pl/drzewica.htm

Przy okazji tego wpisu polecam również dowiedzenie strony: http://zamekdrzewica.republika.pl, na której znajduje się bardzo ciekawie wykonana panorama 360 umożliwiająca wirtualny spacer wokół zamku. Autorem tej panoramy jest Miłosz Filip.

Ciekawe miejsca: Bobrza – ruiny Zakładów Wielkopiecowych

Pierwszy polski wielki piec do wytopu surówki żelaza stanął w Bobrzy na przełomie XVI i XVII w. Skonstruowali go Włosi, Jan Caccio z bratem Wawrzyńcem. W 1824 r. zaczęto tutaj budować największą hutę w Królestwie Polskim. Planowano wytapiać w niej tyle surówki żelaza, ile dawały łącznie wszystkie ówczesne zakłady w całym kraju. Budowa huty w Bobrzy nigdy nie została ukończona. Katastrofalna powódź w 1828 r. zniszczyła tamę, a ostateczny kres gigantycznej inwestycji położył wybuch powstania listopadowego w 1830 r. Największą atrakcją jest mur oporowy długości ok 400 m i wysokości 15 m! Jego równe kamienne lico przypomina średniowieczny mur obronny. Na oskarpowanym tarasie warto zobaczyć ruiny węgielni, czyli magazynu na węgiel drzewny.

Ciekawe miejsca: Samsonów. Huta Józef.

Huta Józef – huta znajdująca się w Samsonowie, działająca w latach 1817 – 1866.

W 1817 roku Stanisław Staszic wystąpił z inicjatywą wybudowania nowej huty w Samsonowie.  Kamień węgielny w 1818 r. położył namiestnik Królestwa Polskiego książę gen. Józef Zajączek, toteż nazwano ją hutą „Józefa”. Budowali ją specjaliści saksońscy pod nadzorem Bogumiła Schimtda i Fryderyka Lampe na wzór huty w Pankach koło Częstochowy. Wybudowano wielki piec, odlewnię, modelarnię oraz suszarnię. Zakład wytwarzał około 800 ton surówki rocznie. Huta była opalana węglem drzewnym. W 1829 roku zainstalowano maszynę parową, która napędzała miech. Zakład produkował broń dla powstańców.

Poważniejsze pożary w zakładach samsonowych wystąpiły w 1843 i 1848 r. W zemście Rosjanie spalili hutę w nocy z 9 na 10 czerwca 1866 roku już nie zostały odbudowane. W czasie I wojny światowej Austriacy zniszczyli tzw. wieżę gichtociągową, w której mieściły się urządzenia wyciągowe.

Do dzisiaj pozostały ruiny wielkiego pieca, wieży wyciągowej oraz hal produkcyjnych.  (źródło: Wikipedia)

 

Ciekawe miejsca: Torfowisko Diabelska Karczma

Nieopodal mojego miejsca zamieszkania znajduje się koliste torfowisko – Torfowisko „Diabelska Karczma”. Nazwa tego miejsca podobno wzięła się z legendy:

…”Niegdyś wzdłuż pracowitej rzeki Kamiennej wiódł szlak łączący Skarżysko z Wąchockiem. Do dziś zachowały się jego fragmenty wykładane polnymi kamieniami – otoczakami. Niedaleko młyna w Szczepanowie przy działała ponoć karczma., w której wędrowcy mogli się posilić i odpocząć przed dalszą drogą trakcie stała ponoć karczma, w której wędrowcy mogli się posilić i odpocząć przed dalszą drogą. Nie była to jednak zwykła karczma, dlatego, że karczmę opanowały biesy. Strasznie psociły na trakcie w okolicach karczmy. Zwalały na drogę drzewa przed jadącymi  zaprzęgami, straszyły samotnych wędrowców a o północy zlatywały się do karczmy i urządzały swoje harce. Przy diabelskiej muzyce tańczono i pito na umór. O świcie wszystko cichło by zacząć się następnej nocy. Trwało to jednak do czasu. Pewnej nocy, gdy zabawa trwała w najlepsze a deski trzeszczały od poskakujących biesów, niebo nagle poczerniało, księżyc skrył się za chmurami a smolistą ciemność przeszyły błyskawica. Od grzmotów ziemia zatrzęsła się a potem rozstąpiła kryjąc w swych czeluściach karczmę wraz ze skowyczącymi biesami. W miejscu, gdzie stała karczma, pozostał dół. Od tego czasu ludzie starali się omijać to miejsce i wędrowali traktem tylko za dnia. Nocą nikt nie śmiał się tu zapuścić. Z czasem dół po zapadniętej karczmie wypełniła woda i utworzyła małe jeziorko śródleśne”.

(Legenda pochodzi z książki: „Piękne, rzadkie i chronione. Część I.” Rozdział: Torfowisko „Diabelska Karczma”. A. Staśkowiak)

Na chwilę obecną torfowisko jest w pozornym uśpieniu – wokół sporo wody, wejście na „wysepkę” torfowiska utrudnione. Na środku liczne gatunki mchów (płonnik, torfowiec) a także  liczne borowiny oraz  karłowate sosny, brzozy i wierzby.

Niestety zdjęcia były wykonane w dosyć ostrym oświetleniu,  słonce było już dosyć wysoko, ale fotografie dają pojęcie jak samo torfowisko wygląda. Planuję powrót i wykonanie lepszych zdjęć w późniejszym czasie.  
Pewne obawy co do zabezpieczenia tego torfowiska budzi działająca w pobliżu strzelnica cywilno-wojskowa, która ostatnimi czasy podlega sporym modyfikacjom – od torfowiska dzieli ją około 15 m, a samo torfowisko nie jest niczym zabezpieczone. Mam nadzieję, że nie ulegnie dewastacji – z pewnością wiedząc gdzie się znajduje, będę zwracał uwagę na wszelkie przejawy (oby do tego nie doszło) niszczenia tego ciekawego miejsca

Poniżej mała fotorelacja.