Ciekawe miejsca: Karpacka Troja

Zdjęcia pochodzą z wycieczki do skansenu „Karpacka Troja” znajdującego się w miejscowości Trzcinica. Grodzisko należy do jednych z najważniejszych zabytków archeologicznych w Polsce. Dobrze pomyślana inscenizacja życia codziennego mieszkańców – ulokowane wszystko w dużej hali wystawowej, odpowiednio oświetlonej. Bardzo dużo multimediów, wyświetlane filmy, ekrany informacyjne, z których można dowiedzieć się więcej o skansenie, historii oraz ludziach kiedyś żyjących na tych terenach. W plenerze natomiast rekonstrukcje wałów obronnych (około 157 m) oraz chat i zabudowań.

Odkryto i przebadano tu jedne z najstarszych w Polsce osad obronnych z początków epoki brązu (2000 – 1350 p.n.e.) i stwierdzono pierwsze ślady oddziaływania cywilizacji anatolijsko-bałkańskiej na tereny Polski. W latach 2000 – 1600 p.n.e. zamieszkiwała tam ludność tzw. grupy pleszowskiej kultury mierzanowickiej. Potem, w latach 1600-1350 p.n.e. osiedliła się ludność wielkiej cywilizacji epoki brązu, jaką była zakarpacka kultura Otomani-Füzesabony. Szczególna wartość historyczna i kulturowa tego miejsca sprawia, że nazywane jest także „Karpacką Troją”. Znajduje się tu również najstarsze, jedno z najlepiej zachowanych, grodzisk słowiańskich w Polsce (780 – 1030 r. n.e.). Odkryto tu ponad 150.000 zabytków, w tym wiele unikatowych, jak wytwory sztuki pradziejowej, wyroby z brązu, kości, bursztynu i srebra. Nakładały się tu i łączyły różnorodne wpływy kulturowe.

Więcej informacji: Strona skansenu

Ciekawe miejsca: Gorlice i Biecz

Będąc w rodzinnych stronach odwiedziłem dwa najbliższe miasta Gorlice i Biecz.

GORLICE

Gorlice – miasto w województwie małopolskim, w powiecie gorlickim (siedziba powiatu od 1865), a także siedziba gminy wiejskiej Gorlice (gmina Gorlice) otaczającej miasto Gorlice z trzech stron. Przed 1945 Gorlice należały do województwa krakowskiego, po zakończeniu II wojny światowej weszły w skład nowo utworzonego województwa rzeszowskiego. W latach 1975-1998 miasto administracyjnie należało do województwa nowosądeckiego. Gorlice leżą na północnej granicy Beskidu Niskiego. Przyległą część Beskidu Niskiego powszechnie nazywa się Beskidem Gorlickim.

 Więcej informacji na stronie Wikipedii


BIECZ

 Biecz (niem. Beitsch) – miasto w południowo-wschodniej Polsce, w woj. małopolskim, w powiecie gorlickim. Siedziba gminy miejsko-wiejskiej Biecz. Miasto leży nad rzeką Ropą, na jednym ze wzgórz Pogórza Karpackiego. Ze względu na swoją bogatą historię często nazywany perłą Podkarpacia lub małym Krakowem. Bywa także nazywany polskim Carcassonne, dzięki zachowanym fragmentom średniowiecznych murów miejskich i zabudowy.

Miasto do połowy XVI w. było jednym z największych w Polsce. Przeżyło rozkwit w XIV i XV wieku dzięki posiadaniu statusu miasta królewskiego, zaś od XVII w. zaczęło podupadać. Współcześnie jest niewielkim, turystycznym miasteczkiem o malowniczym położeniu oraz z licznymi zabytkami. Oprócz tego, w miasteczku działają zakłady przemysłu metalowego i drzewnego. Biecz posiada stację kolejową. Honorowym Patronem Miasta i Gminy Biecz jest od 2007 roku św. Jadwiga Andegaweńska.

Więcej informacji na stronie Wikipedii
Więcej o historii Biecza

Ciekawe miejsca: Diabli Kamień (Folusz)

Będąc w rodzinnych stronach udało mi się odwiedzić miejscowość Folusz. W okolicy tej wioski znajduje się kilka atrakcji turystycznych. Jedna z nich jest grupa skał – Diabli Kamień. Do tego pomnika przyrody docieramy idąc szlakiem czarnym. Diabli Kamień to w rzeczywistości dosyć liczna grupa dużych głazów z gruboziarnistego piaskowca magurskiego. Bloki skalne są bardzo oryginalnie ukształtowane, a do tego poprzedzielane licznymi szczelinami.

Istnieje legenda na temat powstania tej grupy skał:
Dawno, dawno temu, gdy w okolicy Folusza nie było żadnej świątyni głęboko wierzący ludzie bardzo cierpieli z tego powodu. Cieszyły się za to diabły, bo nie było słychać dzwonów, na dźwięk których bardzo bolały je brzuchy i musiały uciekać z powrotem do piekła. Diabły rozzuchwaliły się do tego stopnia, że ciągle kusiły ludzi do złego, tak, że ci bali się z domu wychodzić. Ludzie wreszcie postanowili sprzeciwić się złu i szybko zapadła decyzja o tym, że wybudują kościół w niedalekim Cieklinie, a na jego dzwonnicy osadzą dzwony wytopione z czystego srebra. Wszyscy zabrali się do pracy. Chłopi ścieli drzewa i zebrali najodpowiedniejsze kamienie z okolicznych potoków, zaopatrzyli się też w piach i wapno. Bardzo szybko wybudowano świątynię, a dzwony do niej zamówiono w Przemyślu. Były tak ogromne i ciężkie, że do ich przewiezienia potrzeba było aż ośmiu par koni. Mieszkańcy osadzili dzwony na wieży kościoła i czekali tylko na przyjazd biskupa, który miał całość poświęcić.
Diabły się zbuntowały, bo ich los rysował się w ciemnych barwach. Poszły więc do najstarszego po poradę, a ten poskrobał się po głowie i poradził tak: ‚Niech najsilniejszy z diabłów wejdzie na wysoką górę z ciężkim kamieniem i ciśnie głazem w kościół. Zniszczy go i będzie po problemie.’ Aby tak magiczna sztuka się udała diabeł musi to zrobić zanim o poranku kury zapieją, bo potem straci swą diabelską moc.
Diabły wybrały więc spośród siebie najsilniejszego, który chwycił ciężki kamień i ruszył przed siebie. Męczył się strasznie, bo kamień ciężki, a droga pod górę. Sapał, dyszał, ale kamienia nie upuścił. A gdy przechodził koło Folusza spostrzegł go pewien szewc. Od razu zauważył, że szykuje się coś niedobrego. A, że znał zwyczaje diabłów i wiedział, że nie są odporne na pianie kogutów, bo dnia nie lubią tylko noc, to pobiegł jak najszybciej do kurnika. Dźgnął szydłem największego koguta jakiego znalazł, a ten zapiał wniebogłosy. Diabeł na raz stracił swą moc, kamień mu wypadł i potoczył się do foluskiego lasu. Niedługo później biskup poświęcił kościół i diabły na dobre musiały wyprowadzić się z tej okolicy. Pozostał po nim tylko ogromny kamień na którym ponoć można jeszcze odnaleźć ślady pazurów najsilniejszego z nich, który uległ mądremu szewcowi.

Źródło: Wikipedia

Ciekawe miejsca: Barnte-Wątkowska-Kornuty-Bartne

Będąc w rodzinnych stronach udało mi się zorganizować jednodniowy wypad do Magurskiego Parku Narodowego. Celem wyprawy był Rezerwat Skalny „Kornuty”. Trasa biegła szlakiem czerwonym z Bartnego do Bacówki PTTK, następnie szlakiem prowadzącym przez przełęcz Majdan aż na Magurę Wątkowską. Na Wątkowskiej idąc szlakiem zielonym dotarliśmy do rezerwatu. „Kornuty” to rezerwat przyrody nieożywionej w północno-zachodniej części pasma Magury Wątkowskiej (Beskid Niski). Obejmuje on fragment buczyny karpackiej, pośród której znajduje się osuwisko powstałe w obrębie gruboławicowego piaskowca magurskiego. Pojedyncze bloki skalne osiągają wielkość od 2 do 15 metrów, a całe osuwisko rozciąga się na długości ok. 800 m, co powoduje, że jest ono jednym z największych w polskich Karpatach fliszowych. Występuje tu także kilka jaskiń szczelinowych, wśród których największa z nich to Jaskinia Mroczna.

Skały rozrzucone po terenie, od małych skałek po skały wielkości 15 m, stare drzewa, oplecione wokół skał, drzewa które zostały złamane, wyrwane, leżące i poddające się zębowi czasu, porośnięte mchem ogromne głazy oraz leżące liście bukowe – dające czerwono-brunatne zabarwienie pośród morza zieleni – to wszystko robi ogromne wrażenie. Droga powrotna prowadziła szlakiem żółtym biegnącym z Folusza do Bartnego.
Rezerwat fotografuje się dosyć trudno, mało światła – statyw i lepsze iso wymagane.

Zapraszam do obejrzenia zdjęć z wyprawy.

Ciekawe miejsca: Rezerwat „Świnia Góra”

Korzystając z chwilowej poprawy pogody w sobotę udało się wyskoczyć do Rezerwatu „Świnia Góra”. Bardzo ciekawe, dzikie i piękne miejsce w niewielkiej odległości od Bliżyna i Suchedniowa.

Bogata flora, liczne drzewa pomnikowe i rośliny rzadkie i prawnie chronione. Występują tu prawie wszystkie typy siedliskowe lasu. W części zachodniej ślady historycznego górnictwa rud żelaza, trwającego od XVII w. do lat 20 XX w. Przez rezerwat przechodzi szlak turystyczny z Bliżyna do Zagnańska. Miejsce niesamowite, ukazujące potęgę przyrody, do którego warto wracać i do którego wrócę jeszcze nie raz.

Młyn „Olszanka”

W niedzielę korzystając z ładnej pogody wybrałem się na małą wycieczkę rowerową. Celem było dotarcie do 4 młyna na Kamiennej – Młyna „Olszanka”.
Dotrzeć tam jest dosyć prosto wystarczy z ul. Żeromskiego na Majkowie skręcić w lewo (jadąc od Skarżyska) w drogę tuż zaraz za końcem lasów Zakładów Metalowych „MESKO” (kończące się ogrodzenie) i jechać prosto mijając leśniczówkę – około 2,5 km – pod koniec słychać szum wody wiec trafić łatwiej. Z urwistego w tym miejscu brzegu widoczne są tylko pozostałości zapory w postaci pali drewnianych sterczących z dna. Nad brzegiem zachowały się słabo widoczne pozostałości budynków młyńskich, oraz kamienie młyńskie. Miejsce bardzo ciekawe, malownicze, przy dobrym świetle bardzo fotograficzne.

Powrót odbył się rowerowym szlakiem niebieskim do Marcinkowa, po drodze niespodzianka, szlak rowerowy na rzecze Żarnówka (Kaczka) zalany… przejście suchą nogą nie było możliwe. Z Marcinkowa powrót drogą asfaltową do Majkowa… przy drodze zachowane stare domy.